Haft, tym razem już nie maszynowy

Autor elfka 18 stycznia 2015

Od jakiegoś czasu chciałam spróbować haftu ręcznego. A ponieważ moja nowa sukienka leży wpół uszyta i czeka aż przesyłka z czarną satynową wypustką w końcu dotrze, miałam akurat kilka dni na pierwsze próby.

Bardzo mi się spodobało. Jest to niezwykle powolne i pracochłonne, ale nawet prostymi ściegami można osiągnąć piękne efekty. Haft bardzo różni się od maszynowego. Zajęcie jest niezwykle relaksujące i przyjemne.

Oto pierwsze rezultaty moich prób:

Pierwsze wprawki w podstawowych ściegach. Wyliczając od zewnątrz użyłam ściegów: przed igłą, za igłą, rozłupany, sznureczkowy, łańcuszkowy i satynowy.

Metka wyhaftowana na specjalnej taśmie do haftu

Poszetka Lamvaka obszyta ściegiem dzierganym i prosty monogram.

Pierwsza próba haftu cieniowanego. Gdyby kolory były bliższe, może efekt cieniowania byłby zauważalny.

O autorze

elfka

I'm friend of elves.

Komentarze

Jedna odpowiedź na “Haft, tym razem już nie maszynowy”


  1. Trenuj, trenuj… nasza babcia zaczęła haftować po przejściu na emeryturę, koło 70 haftowała już prawdziwe cuda, z obrazami włącznie.
    Trzymam kciuki.

Odpowiedz.