Długość ma znaczenie

Autor elfka 8 sierpnia 2010

Długość spódnicy lub sukienki to niebagatelna sprawa. Stosunek do niej, jej wydżwięk społeczny, ograniczenia i opinie na jej temat zmieniały się wraz z mijającymi wiekami historii, ale również zmieniają się w trakcie mijających lat życia kobiety. Dawnymi czasy pokazywanie nóg nie przystawało kobiecie, jedynie dziewczęta nosiły spódnice o długości powyżej kostki. W XX wieku granica przyzwoitości zaczęła się podnosić, aż w latach 60-tych pojawiły się spódniczki mini i już bardziej skrócić się nie dało. Pokazywanie łydek i znacznej części ud dawno przestało szokować i niewyobrażalne jest to, że kiedyś mogło być zabronione. Aktualnie znacznie bardziej nietypowa wydaje się suknia do kostek niż taka do połowy uda. Mnie zawsze zdumiewa to, że nogi były tak długo uznawane za znacznie bardziej intymne, wstydliwe czy nieprzyzwoite niż ramiona i dekolt, które to części ciała ujrzały światło dzienne znacznie wcześniej. Równie ciekawe jest to jakie długości nosimy i jak je postrzegamy na różnych etapach życia. Mała dziewczynka ubierana jest w krótkie sukienki i nikogo nie gorszy, że często w ferworze zabawy widać jej majtki lub, o zgrozo, krok rajstopek. Rośniemy, ale krótkie spódniczki nosimy jeszcze wiele lat, coraz bardziej dbając o to, żeby jednak nic nie było spod nich widać. W okresie nastoletnim zaczyna się kształtować gust i różne dziewczęta noszą różne długości – niektóre buntują się i noszą suknie do ziemi, a inne buntują się i noszą jeszcze krótsze mini. Potem są studia lub praca oraz rozbudowywanie swojej kobiecości – wydaje mi się, że wtedy najczęściej noszona jest długość w okolicy kolana. I tak już najczęściej pozostaje. Długość midi jest najczęściej noszoną przez dorosłe kobiety. Na starość kiecki znów trochę się wydłużają, ale nie do ziemi. I zawsze się wydaje, że te długości, których akurat nie nosimy, są dla nas absolutnie nieodpowiednie.

Ja również przeszłam przez te etapy, z tym że szczególnie krótkich mini nigdy nie nosiłam. Nosiłam natomiast długie suknie najróżniejszego sortu. Wąskie i szerokie, zamaszyste i lejące, czarne i zielone… Lubiłam się tak bardziej elfio nosić w liceum i na początku studiów, potem mój gust zmigrował do innych konwencji. Ale ostatnio czuję niejaką tęsknotę do tamtych strojów. Znów mam ochotę na długość maxi. To takie przyjemne, czuć tkaninę wokół swoich łydek i kostek, oblec się w piękne wzory i kolory od stóp do głów, nie martwić się o oczko w pończosze, ani czy halka nie wystaje. Być może więc pojawi się w mojej szafie więcej długich spódnic i sukni, a dzisiaj prezentuję pierwszą – pięknie kwiecistą z cieniutkiej bawełny.

\

Elementy stroju:

Gdzie: do pracy

O autorze

elfka

I'm friend of elves.

Komentarze

19 odpowiedzi na “Długość ma znaczenie”


  1. Twoje refleksje na temat długości spódnic w zależności od wieku pokrywają się w całości z moimi. Teraz po raz pierwszy jestem na etapie coraz krótszych spódniczek. Musiałam do tego dojrzeć i poczuć pewność siebie.

    Jednak szczególnie latem wracam do długich spódnic i sukienek, właśnie takich, jaką Ty zaprezentowałaś. Uwielbiam szerokie spódnice maxi, bo strasznie mnie kręci uczucie, jakby to określić, jak spódnica „idzie za mną”, sunie. Trudno mi to zwerbalizować:-) No i ten dotyk lekkiej, delikatnej tkaniny na całych nogach…


  2. Ja bym tu widziała jakąś lżejszą bluzkę. Z krótkim rękawem, bufkami.
    Ta jest zbyt sportowa do kwiecistej spódnicy.


  3. Spódnica bardzo ładna :) ale uwazam ze jest nieco przytłoczona przez te ciemną bluzkę. Myslę, że spódnica dużo lepiej eksponowała się w zestawieniu z jasniejszą górą, ewentualnie granatową ale bez rękawów – sylwetka wyglądałaby lżej i lepiej byłoby widać zakładeczki pod karczkiem – w tym zestawie całą uwagę przyciąga tułów.

    Ostatnio też myślę o powrocie do długich spódnic. To będzie wielki come back, po ponad 10 latach! Hehe…

    Pozdrawiam!


  4. Oj, mi też się podobają dłuższe spódnice, choć osobiście preferuję midi. Miałam okazję niedawno przymierzyć taką tuż powyżej kostek, fajna była…


  5. Jakoś tak nadmorsko wyglądasz, może przez ten zestaw kolorów:) W każdym razie bombowo:)

    Ja od zawsze preferuję długie spódnice. Jeśli krótkie, to tylko wespół z szerokimi spodniami. nigdy nie pokazuję nóg. I kocham warstwy:)

    Pozdrawiam!


  6. @Epsilon – Tak, to „spódnica idzie za mną” to jest dobre określenie, znam to uczucie.

    @Helenka – Spróbuję, dzięki.

    @Asia K – Noszę ją też z czerwoną koszulką. Z biela to zawsze jest problem, bo odcienie inne. A ogólnie to krótkie rękawki, na ramiączkach, bez rękawów jak najbardziej, ale akurat wtedy było chłodno.

    @Agnieszka – Ja w tej chwili też noszę głównie midi jeszcze.

    @krewimleko – Dziękuję. Ja chętnie pokazuję łydki, ale powyżej kolan – nigdy!


  7. Przepiękna spódnic! Wyjątkowy materiał.

    A ja właśnie jestem na etapie wydłużania i zmierzam powoli w kierunku modnej w latach czterdziestych i pięćdziesiątych (a obecnie zakazanej) długości do 1/3 łydki. Wbrew pozorom taka długość wcale nie zaburza proporcji sylwetki.


  8. „a” w spódnica było bardzo smaczne ;].


  9. Zestaw ładny :) wzór malowniczy a co do kwiatów to rzadko mnie one zachwycaja, ale tu sa świetne. no i broszka, ale to już wiesz ;)

    Co do długosci spódnic to ja tez wszystko przerabiałam i obecnie najbardziej lubie własnie długosci w okolicach kolana. Mini od czasu do czasu, ale ostatnio wole od niej szorty bo sa wygodniejsze, a tez eksponuja nogi no i dzięki modzie przestały miec tak sportowy charakter. Jesli chodzi o długie spódnice to probowalam, ale jakoś zawsze mialam wrazenie „przytłoczenia” ta długoscia w porównianiu dla 1/3 długosci o której wspomina marchewkowa. Ta długośc jest całkiem niezla dla niskich osob.


  10. Prześliczna i bardzo Ci pasuje. Sama uwielbiam maxi i często, jak mawia MPF, zamiatam kiecką chodniki :) Dłuuuga spódnica to naprawdę cudowny wynalazek, ale ulice mogłyby być czystsze. ;)
    A już z Twoimi długimi włosami wygląda bosko.


  11. @Marchewkowa – Tkanina jest delikatna, cieńka i ten wzór. To chyba batyst. Była jeszcze długa sukienka z niej zrobiona i właściwie to chciałam tą sukienkę, ale niestety: spódnica rozmiar 42 była na mnie idealna, ale sukienka rozmiar 44 (największy) nie dopinała się w biuście… Czy ta długość to 1/3 od kostki, czy 1/3 od kolana? Ja chyba bardzo często noszę właśnie tą drugą, 1/3 od kolana i bardzo mi się podoba. Smacznych literek!

    @mala100gosia – Ja akurat uwielbiam kwiaty, a szczególnie tego typu. Takie pozornie dziwne długości wyglądają świetnie z wysokimi obacasami, prawda?

    @szmaragda – Wchodzenie do tramwaju w „zamiatającej” kiecce to dopiero jest ekwilibrystyka, zapewne doświadczyłaś. Trzeba mieć obie ręce wolne, żeby podtrzymywać suknię, nie daj Boże jakieś zakupy. A włosy właśnie specjalnie zostawiłam luźno puszczone, bo też mi idealnie takie pasują do długich, powłóczystych dołów. Nadal zapuszczam i ćwiczę warkocze!


  12. Święta racja – ale za to można ładnie sunąć w dół po schodach wdzięcznie podtrzymując łapką spódnicę. :) W tramwajach niestety często-gęsto mnie przydeptywano (przy spódnicy z gumką w talii czasem kończyło się to tragicznie ;), a odkąd jeżdżę autem to za kierownicą wyglądam jak babcia Genowefa, ponieważ dla wygody podwijam sobie kieckę do kolan. ;)


  13. tak co do tych długosci :)

    zagladnij na skrzynkę bo coś ci wysłalam apropos plecenia warkoczy :D


  14. A ja nie skomentuje stroju… ale Twoje brwi ;P Masz piękny kształt brwi :) :) Są boskie:)
    ( brwi -to jest takie moje małe zboczenie;P )

    Pozdrawiam serdecznie
    Bea


  15. @szmaragda – Ja się zawsze boję, że mi drzwi tramwaju przytrzasną spódnicę :)

    @mala100gosia – Dzięki, odpiszę na maila.

    @Bea – Tak? Sama sobie reguluję brwi i to od całkiem niedawna, wcześniej nosiłam, co natura dała. Mam wrażenie, że włoski odrastają szybciej niż jestem w stanie się ich pozbywać, może masz jakieś wskazówki, żeby to robić efektywniej?


  16. Zgadzam się z Helenką, że widziałabym tu jakąś bardziej „letnią” bluzeczkę, co nie oznacza, że z tą wygląda źle. Spódnica super i fajny pomysł z broszą. Ale strój strojem, ale co innego moją uwagę jako pierwsze przyciągnęło – kobieto! jaaaakie Ty masz włosy! Boskie! Co ja bym dała, żeby mieć taką długość, ale niestety moje włosy rosną w tak żółwim tempie, że jak podcinam je co 3 miesiące, to się robią coraz krótsze, bo co urosną to muszę obciąć, chociaż obcinam same końcówki…


  17. @Quille – Mi też włosy powoli rosną, słowo. Nie podcinam ich prawie w ogóle, ale chyba będe musiała, bo zaczynają się rozdwajać. Mam długie włosy cale życie, najkrótsze miałam w klasie maturalnej chyba, takie za ramiona.


  18. Tylko trzeba uważać aby nie nadepnąć, wygląd świetny


  19. @Tomasz – Racja, czasem mi się zdarzają niebezpieczne sytuacje.

Odpowiedz.