Zguba Elfów

Autor elfka 27 lutego 2011

Tak jak kiedyś rozwodziłam się nad różnorodnością przedstawienia wampira w kulturze popularnej, tak dzisiaj myślę o może nie aż tak bogatej, ale także niejednorodnej obecności elfów w literaturze. Co jest wspólną cechą wszystkich elfów? Przede wszystkim mają pewne charakterystyczne elementy wyglądu: spiczaste uszy, wysoki wzrost i piękno. Generalnie elfy żyją dłużej niż ludzie, ale już tutaj następuje rozłam: pewne elfy, jak te u Tolkiena, są potencjalnie nieśmiertelne, inne są tylko długowieczne – elfy u Sapkowskiego żyją kilkaset lat. Zwykle elfy są tajemnicze, dla człowieka stanowią zagadkę, choć ta ich odmienna niezwykłość bywa zarówno pociągająca jak i odrażająca. Często elfy władają magią – niekiedy wszystkie, niekiedy tylko niektóre z nich, podobnie jak u ludzi. To co różni się najczęściej i najbardziej to ich status społeczny.

I to jest właśnie ciekawe w książce, którą dzisiaj prezentuję. Zguba Elfów to piękna opowieść fantasy autorstwa Andre Norton i Mercedes Lackey. Opowiada o świecie zamieszkanym przez trzy inteligentne rasy: ludzi, elfy i smoki. I to właśnie elfy tym światem władają. I w dodatku są ZŁE. Oczywiście z pewnego punktu widzenia, szczególnie ludzi, którzy zostali przez nich zniewoleni. Wśród samych elfów też istnieje hierarchia oparta na ilości mocy magicznej przez nich posiadanej. Smoki natomiast żyją w ukryciu, reszta świata w większości nie ma pojęcia o ich istnieniu. I w pewnym momencie losy tych trzech ras zostają połączone, zaburzone przez jedną osobę – córkę ludzkiej nałożnicy i elfiego władcy, która trafi przez przypadek na wychowanie do smoczego leża. To musi wstrząsnąć tym światem.

Elementy wpisu:

Gdzie: do pracy

O autorze

elfka

I'm friend of elves.

Komentarze

19 odpowiedzi na “Zguba Elfów”


  1. Od jakiegoś czasu przeglądam polskie szafiarskie blogi i muszę przyznać, że zatrważa mnie poziom językowy jaki prezentują niektóre szafiarki. Tym bardziej podoba mi się Twój blog. To świetnie, że poza strojami prezentujesz na nim również książki (chociaż nie zawsze zgadzam się z Tobą co do ich oceny). :)


  2. Zachwycająca czerwień! Idealna na przegonienie zimy


  3. a propos złych elfów – warto też wspomnieć o Trylogii Mrocznego Elfa Salvatore’a :)
    mój blog – tattwa


  4. Jak urocza sukienka! Też ostatnio gustuję w czerwieni.
    Twój opis przypomniał mi jedną z ulubionych opowieści ze Świata Dysku – \Panowie i Damy\.
    To tylko nam, Słowianom, wydaje się, że elfy są dobroduszne. Mieszkańcy Wysp Brytyjskich wiedzieli lepiej. :)
    Przypomina mi się wyspiarski przesąd, że znajdowane w ziemi kawałki broni starożytnych mieszkańców Wysp to elfie strzały, które pozostały na tym świecie po ulubionej zabawie elfów – strzelaniu do ludzi i zwierząt.


  5. Bardzo lubię tu przychodzić. Nie tylko mogę popatrzeć na piękną kobietę i jej stroje, ale także poczytać o ciekawych książkach, do których warto zajrzeć lub które już dobrze znam. Bardzo lubię Twój styl pisania.
    Pozdrawiam ciepło.


  6. ładna sukienka i ładnie wyglądasz na tych zdjęciach!
    i mam pytanie, nie chcę zabrzmieć złośliwie, ale.. czy nie odczuwasz czasem pokusy, by poczytać coś trochę ambitniejszego?


  7. az zrobiło mi isę cieplej patrząc na ta ognista sukienkę :) czy to zapowiedź wiosny ? co do ksiazki, to skoro pisała to Norton to musi byc nizeła :D


  8. czy chodzi o to że fantasy jakoby miałoby być nieambitne?! z całego serca czuję potrzebę zaprotestować!


  9. Nie podobasz mi się w sukni tej długości. Kolor jest cudny, krój jako taki też, ale skróciłabym sukienkę do kolan. Przecież Ty tak ładnie wyglądasz z odsłoniętymi łydkami! Z Twoim kobiecym kształtem od razu ciachnęłabym tę kieckę. I przepasała delikatnym paskiem. Ot co!


  10. Z całego serca przyłączam się do protestów :)


  11. Lady in red ;)
    co do długości sukienki, to ja też uważam, ze krótsza lub też maxi długa wyglądałaby lepiej; jako że ciachnąć łatwiej niż podłużyć, więc optowałabym za pierwszym rozwiązaniem.
    Do kanonu literatury elfiej dodam obowiązkowo sagę Moorcocka o Elricu i „Amber” Zelaznego.
    W kwestii literatury ogólnie, osobiście już dawno przestałam ją dzielić na „ambitną” i „nieambitną”. Czasem bardzo wąska granica oddziela arcydzieło literackie od kiczu i tandety, co więcej, od odbiorcy zależy, do której kategorii przypisze daną pozycję.
    Odkąd nauczyłam się czytać, czytam wszystko, co mi wpadnie w rękę i fantasy zajmuje u mnie zaszczytną pozycję, co nie znaczy, że uważam je za lepsze/gorsze od innych gatunków, a w ogóle podział na gatunki literackie tez coraz częściej uważam za sztuczny.


  12. @B. – Dziękuję. Ja wielu blogów nie czytam, tylko oglądam zdjęcia, tak więc tego poziomu ocenić nie mogę dobrze. Czytam uważnie tylko kilka, które mnie do tego skutecznie zacheciły ciekawymi wpisami.

    @Annuschka – Mi się kojarzy z malinami.

    @tattwa – Nie czytałam jej niestety.

    @Szmaragda – O tak, elfy lubią sobie postrzelać ;) Chociaż do tarczy…


  13. @Nurrgula – Dziękuję i miło mi, że bywasz u mnie.

    @homar – Kontrowersyjne pytanie. No więc chyba najprostsza odpowiedź to: nie. Wiem, że literaturę fantastyczną uważa się za mało ambitną, ale jak już kiedyś pisałam, moje zdanie na ten temat jest inne. Uważam, że często fantastyka to bardzo dobra literatura, zawiera w sobie lżejsze jak i poważniejsze pozycje, a zazwyczaj jest znacznie ciekawsza od książek nie-fantastycznych. Chętnie jednak posłucham propozycji, co, Twoim zdaniem ambitniejszego, polecał(a)byś przeczytać.

    @mala100gosia – Obym skusiła wiosnę tą kiecką.

    @lamvak – Zgadzam się z protestem .


  14. @critique – Zastanawiałam się nad obcięciem, ale przeznaczeniem tej sukienki jest bycie ratunkiem w chwilach, kiedy potrzebuję czegoś nadzwyczaj wygodnego, a jednocześnie dość ładnego. Używam jej często w podróży i kiedy mam ciężkie dni pełne bieganiny. Wtedy dłuższa lepiej się sprawdza. Ale jeszcze przemyślę, skoro tak mówisz. A pasek na pewno wypróbuję. Taki cieniutki masz na myśli, tak?

    @Szmaragda – W grupie siła :)

    @Krystyna – Maxi byłaby wspaniała! Co do skrócenia – odpisałam wyżej critique. Podział literatury ze względu na ambitność mi również nie leży, jest zbyt subiektywny i odbieram go trochę jako taki snobistyczny. Natomiast gatunki są jednak przydatne – miałabym cały Empik przeglądać? :)


  15. Twojego bloga odwiedzam od wielu, wielu miesięcy i dochodzę do wniosku, że dużo atrakcyjniej wyglądasz w krótszych sukienkach tego typu. A jeśli długie, to już zupełnie, jak wspominały dziewczyny. Tę sukienkę trudno byłoby wydłużyć, ale krótsza, moim zdaniem, wcale nie byłaby mniej wygodna :) A co do paska, tak, myślałam właśnie o takim cienkim, subtelnie podkreślającym linię talii (ewentualnie wiązanym, którego troczki opadałyby luźno z boku, wydłużając nieco sylwetkę).


  16. kolory mają magiczna moc…
    kobieta w czerwonej sukience zawsze skupia na sobie uwagę,
    uwodzi, kusi, mami :), nie wiem jak w oryginalne ale na tch zdjęciach Twoja czerwień ma piękny odcień, taki troszkę jak maliny rozśietlone promieniami słońca
    poza dodatkami nie mam czerwieni w swojej szafie, ale chyba najwyższa pora to zminieć
    pozdrawiam


  17. @critique – Popróbuję z tym paskiem.

    @ThimbeLady – Właśnie w oryginale sukienka też ma taki malinowy kolor, jest bardzo przyjemna.


  18. Broszka jest urocza!


  19. @retrostyl – Dziękuję, lubię takie.

Odpowiedz.