Prawie taka sama, ale jednak inna

Autor elfka 14 lipca 2011

Jest takie szczególne uczucie, pojawiające się przy zakupach – dla mnie odzieżowych, ale być może dotyczy to także innych pasjonatów i ich namiętności. Rozsądek mówi wówczas, że ta spódnica jest prawie  taka sama, jak ta, którą już kupiłaś, a intuicja odpowiada twardo: Ależ skąd, jest zupełnie inna. W Londynie doznałam tego uczucia w skoncentrowanym stanie. W Primarku wisiały obok siebie dwie spódnice, ta tutaj i ta z wpisu Gdzie jest Wally? Nie mogłam się zdecydować, którą wybrać, ale to poczucie, że jednak są inne i bardzo niska cena skłoniły mnie do nabycia obu.

Ta spódniczka jest znacznie krótsza i sterczy fajnie na boki. Niewątpliwie może być kolejnym elementem mojej marynarskiego układanki, ale liczę, że znajdę dla niej też inne zastosowania. Tym razem jeszcze z bielą i czerwienią, na jeden z chłodniejszych dni lata. To jak, jest inna?

Elementy stroju:

Gdzie: do pracy

O autorze

elfka

I'm friend of elves.

Komentarze

10 odpowiedzi na “Prawie taka sama, ale jednak inna”


  1. Fakt, czasem bardzo trudno się zdecydować. A serce boli, gdy rzecz droga i nie można sobie pozwolić na obie :)
    Rzeczywiście, trochę inna :) W pierwszym momencie nawet nie wpadłam na to, że podobna już była. Idealna dla Ciebie długość, akurat odsłania zgrabne łydki.

    Poza tym, Elfko, mam prośbę, abyś dorzucała jeszcze jedno zdjęcie bez takiego ‘rozkładania’ spódnic. Chciałabym zobaczyć, jak dana spódnica czy sukienka naturalnie układa się na sylwetce :)


  2. Ta spódnica zdecydowanie wygrywa: ma lepszy fason, bo odsłania Twoje świetne nogi, i całość wygląda lżej. I jeszcze (choć wiem, że to pewnie złudzenie, bo znam primarkową jakość) sprawia wrażenie, że jest lepsza jakościowo. Zdecydowanie wolę Cię w tej wersji :)


  3. fajnie :) tak franciusko, ale zarazem marynarsko :)


  4. Inna, zdecydowanie ;)
    Ach, ta silna wola i zdrowy rozsądek. Mnie uciekają gdzie pieprz rośnie nader często.


  5. heh, to zdanie, które mówię do chłopaka gdy jesteśmy na zakupach i ten mówi o moich zakupach – „ale masz już taką…”


  6. Zgadzam się, że spódnica jest najbardziej twarzowa z dotychczas prezentowanych. Też proszę o zdjęcie bez rozkładania. Beret mi nie pasuje na lato, widziałbym raczej kapelusz z dość szerokim, sztywnym rondem. Przydałby się większy dekolt albo wzór na bluzce, wyglądałaby lżej.


  7. @M – Postaram się z tymi zdjęciami – zazwyczaj nie rozciągam spódnicy w szerz, tylko mam jakąś taką manierę chwytania za krańce. No ale się postaram.

    @julka_zlotov – Są z dokładnie tego samego materiału – i jego jakość rzeczywiście „primarkowa” jest niestety. Długo nie wytrzymają. Złudzenie pewnie wynika z tego, że tą lepiej wyprasowałam i może trochę inne oświetlenie.

    @mala100gosia – Dziękuję.

    @kobietapotrzydziestce – Ach, mi też. Ostatnio nie tylko w kwestii strojów, ale i na targu – kupuję więcej owoców niż jesteśmy w stanie zjeść. Ale one tak pieknie wyglądają – maliny, jagody, poziomki…

    @Annuschka – Lamvak się pilnuje i nie mówi tak ;)

    @Sylwia – Było chłodno tego dnia, dlatego beret. A dekolt nie przeczę, przydałby się.


  8. spódniczka ładna, kiedyś b. lubiłam kolor granatowy. troszkę dziwnie wygląda zestaw beret + gołe nogi :) poza tym korzystniej wyglądasz ubrana w coś ciemnego na górze.


  9. @ashka – No trochę dziwnie, ale tak mi się umyśliło. Czasem mi rozsądek szwankuje ;)


  10. Bardzo podoba mi się stylizacja. Twoje włosy są cudowne i bardzo ciepło Ci z oczu patrzy :)

Odpowiedz.