Powrót do szycia

Autor 15 stycznia 2012

Zaczęłam spełniać noworoczne postanowienia. Konkretnie – zakup maszyny i regularne szycie. Kiedyś szyłam coś od czasu do czasu, umiałam uszyć spódnicę i prostą sukienkę. Jednak od paru lat robiłam już tylko poprawki i drobne przeróbki, zapominając jak bardzo lubiłam szyć. Przypomniałam sobie dzięki mojej siostrze, która zapragnęła maszyny, więc postanowiłam kupić jej takową pod choinkę. Kiedy ją dostarczono, musiałam ją oczywiście przetestować – czy wszystko działa – wiadomo. I to testowanie obudziło we mnie na nowo potrzebę ślęczenia nad igłą. Nie bez wpływu pozostają również piękności, które szyje sobie Marchewkowa.

We wtorek kurier przyniósł moją nową maszynę do szycia, model Janome MC5200, i przez ostatni tydzień z upodobaniem testowałam jej możliwości. Maszyna jest wspaniała. Moje dotychczasowe doświadczenie z maszynami to domowy Łucznik z lat 60-tych i stębnówki przemysłowe. Szyłam na jednych i drugich, ale dopiero teraz widzę jakie toporne były w porównaniu z tą częściowo skomputeryzowaną maszyną z mnóstwem przydatnych ułatwień i funkcji ozdobnych. Stare Łuczniki mają wprawdzie opinię niezniszczalnych, a maszyna przemysłowa szyła w tempie wyścigowym, ale na moje aktualne potrzeby Janome MC5200 jest idealna. Ma mnóstwo ślicznych ściegów ozdobnych, których próbkę możecie zobaczyć tutaj. Umie samodzielnie wyszywać litery w trzech czcionkach. Ma wiele sprytnych stopek, które pozwalają obrzucać, podwijać, przyszywać guziki, zamki, robić dziurki, marszczyć – jeszcze nie wypróbowałam wszystkich tych możliwości. Może za parę miesięcy napiszę poważniejszą recenzję, bo teraz jestem chyba oszołomiona różnicą między moją poprzednią maszyną a tą.

Jako pierwszą wprawkę postanowiłam uszyć fartuszek kuchenny, ponieważ nie jest to skomplikowana konstrukcja, wszelkie niedociągnięcia i tak zostaną w kuchni i w dodatku pozwala to wypróbować ściegi ozdobne. Zaprojektowałam wykrój, skroiłam i zabrałam się za szycie. Wyszedł bardzo ładny, aż szkoda teraz pryskać na niego tłuszczem od smażenia. Wykrój oczywiście okazał się daleki od ideału – górna część jest za wysoko pod szyją, w ostatniej chwili dodałam też zaszewki i zmieniłam ideę wiązania na szyi na skrzyżowane z tyłu ramiączka. Uszyłam go z płótna bawełnianego, cienkiego, ale dość sztywnego. Zbliżenia na części ozdobne możecie zobaczyć tutaj.

Elementy stroju:

Gdzie: do kuchni ;)

O autorze

I'm friend of elves.

Komentarze

15 komentarzy na “Powrót do szycia”


  1. No pięknie :) Też dostałam na nowy rok nową maszynę i muszę przyznać, że w ogóle nie wyobrażałam sobie, jak wielki postęp nastąpił w tym zakresie. Maszyny mogą szyć albo SZYĆ :) Powodzenia życzę i rychłej prezentacji dalszych efektów :)


  2. Piękny fartuszek! Podobają mi się te kolory :) A gdzie się kupuję taką maszynę do szycia? Po przejrzeniu funkcji sama bym chciała taką nabyć :)
    Pozdrawiam
    Monique


  3. no piękną maszyną sobie sprawiłaś, to bardzo profesjonalne urządzenie z ogromem możliwości – ponad 300 rodzajów ściegów to już nie lada sztuka ;), życzę powodzenia nie tylko w testowaniu maszyny ale i w tworzeniu na niej cudnych ciuszków


  4. ja pamiętam jaka byłam dumna z 2 toreb na zakupy, które kiedyś uszyłam ;D nie były perfekcyjne, ale co tam.

    fartuszek ładny, a zdobienia wspaniałe, aż chciało by się mieć tą maszynę choćby do samego zdobienia.


  5. O kurczę blade! Nie wyobrażałam sobie, że którakolwiek maszyna potrafi wyprodukować takie ładne i różnorodne ozdobne ściegi! A tymczasem można mieć taka w domu… Czuję się naprawdę zacofana. Gratuluję fartuszka. Zgrabny wykrój, choć kolory nie przypadły mi do gustu.


  6. Maszyna jest wypasiona (Janome to jednak porządna marka)!
    A fartuszek wyszedł Ci wprost przecudowny. Podziwiam umiejętność tworzenia wykrojów.

    Życzę Ci samych krawieckich sukcesów :).


  7. Fartuszek cudowny. Ja też zabrałam się za szycie, ale zaczęłam od spódnicy :)
    Niedługo opublikuję na moim blogu.
    Dodaję do obserwowanych i zapraszam do mnie http://empireofswingerastyle.blogspot.com/ dopiero zaczynam :)


  8. Żałuję, że ja nie mam talentu do szycia. Naszyłabym sobie spódnic z koła ze dwadzieścia: D bardzo fajny fartuszek, już zazdroszczę kreacji które sobie stworzysz:)


  9. @Klamoty – Dokładnie! A jaką maszynę masz?

    @Monique – Maszynę kupiłam w sklepie babas.pl

    @ThimbleLady – Tak, nie mogę ogarnąć tego wszystkiego, ale staram się powoli wypróbowywać funkcje – udało mi się już nauczyć uzywać nawlekacza nici, wypróbować trzy sposoby obrzucania i wszyć zamek.

    @mala100gosia – Torba płócienna jest doskonała na początek nauki szycia. Do samego zdobienia to pewnie lepiej hafciarkę, którą też już można w takiej cenie kupić.


  10. @Zadziorna – Też nie wiedziałam o tym, dopóki w celu wyboru maszyny nie zagłębiłam się w temat w Internecie.

    @Marchewkowa – Dziękuję. Ja w ogóle tej marki nie znałam zanim nie zaczęłam w tym grzebać, ale wygląda na to, że rzeczywiście ma dobre opinie. Wykrój na fartuszek składał się głównie z prostokątów, jednego trapezu i kieszonek, więc nie jest to wielkie osiągnięcie. Z sukcesem natomiast powiększyłam ostatnio wykrój z Burdy, ponieważ okazało się, że wg Burdy jestem rozmiarem 46, a większość modeli jest do 44. Efekt powiększonego wykroju w niedzielę :)

    @Ania – Powodzenia!

    @Ivi – Też planuję spódnicę z koła niedługo!


  11. Witam. Nie przepadam za stylem wintydż, ale Twoja pasja do tego co robisz mnie zachwyca i wrecz powala. Chętnie tu zagladam.
    pozdrawiam gosposie i bywalczynie :)


  12. Burda ma 36 wypada jak 38/40


  13. @transparentna – Dziękuję Ci bardzo.

    @magda – Chodzi o to, że są zaniżone rozmiary?


  14. Me gusta :) Kicia też gusta.


  15. @Yosh – :)

Odpowiedz.