Igłą malowane

Autor elfka 13 stycznia 2013

Haft zawsze był dla mnie jednym z najpiękniejszych sposobów ozdabiania tkanin. Żaden nadruk, aplikacja, ozdobna tasiemka czy nawet koronka – nie umywają się do uroku wzorów haftowanych. Nie mniej jednak spora niechęć do ręcznego wbijania igły w tkaninę powstrzymała mnie przed własnoręcznym wykonywaniem tego rodzaju ozdób. Kiedy lata temu odkryłam istnienie domowych hafciarek, natychmiast takiej zapragnęłam, ale przez dłuższy czas było to poza moim zasięgiem. Teraz, wraz ze zmianą mieszkania, mogłam pozwolić sobie na drugą maszynę i oto zakupiłam hafciarkę!

Wybrałam model Janome MC350e, po uważnej analizie rynku. Przesądziła kombinacja rozmiaru pola haftu, sposobu przenoszenia wzorów (USB), ceny i zaufania, jakie mam do marki Janome (moja maszyna do szycia to Janome MC5200). Jestem zachwycona efektami, jakie już na początku z nią osiągam. Robi piękne, estetyczne, czyste hafty, nić zrywa się bardzo rzadko, nie plącze, nawlekanie jest szybkie, ogólnie praca nad haftem sprawia mniej kłopotów niż się spodziewałam. Największą wadą jest dla mnie to, że dołączony program nie działa pod Linuxem i już widzę, że nie pogardziłabym większym polem haftu (mam 20cm na 14cm). Oczywiście więcej o maszynie będę mogła napisać za kilka miesięcy, kiedy poużywam jej dłużej.

Poszukuję teraz wszelkiego rodzaju wiedzy na temat haftu maszynowego oraz źródeł materiałów i wzorów. Z fizycznymi materiałami jest znacznie gorzej. Jak na razie zakupiłam nici w embroidery.pl, ale mam problem z podkładami, foliami, nie wiem też jeszcze gdzie kupić tymczasowy klej w spreju. Natomiast wzory haftu – och, pełno tego w Internecie, choć darmowych nie ma aż tak wiele, jak bym chciała. W tej chwili moją ulubioną stroną jest EmbroideryLibrary. Mają wspaniałe wzory i ceny całkiem sensowne – zrobiłam już tam spore zakupy.

Tak więc myślę, że moje tworzenie przeszło na następny poziom, jestem bardzo podekscytowana cudami, jakie mogę stworzyć z pomocą tej wspaniałej maszyny – wszystko będę oczywiście tutaj pokazywać. A dzisiaj kilka zdjęć z pierwszych hafciarskich projektów.

Sama maszyna w trakcie pracy:

Aktualny zasób nici. Niby dużo, ale wciąż brakuje mi pewnych odcieni.

Plakietka na drzwi z pięknym bluszczem:

Pokrowiec ze złotym smokiem na tajną maszynę Lamvaka:

Dwustronna poduszka na igły:

Pierwsza, nie do końca udana, próba robienia naszywki. Gekon jest śliczny, ale palce mu się jakby rozszczepiają:

Lampki nocne ozdobione moimi ulubionymi motywami liści. To także naszywki, przyszyte potem do abażurów, tym razem efekt już lepszy.

O autorze

elfka

I'm friend of elves.

Komentarze

18 odpowiedzi na “Igłą malowane”


  1. Wyszło Ci naprawdę przepięknie. Gratuluję umiejętności!


  2. Gratuluję zakupu i mam nadzieję, że będzie ci dobrze służył!
    Liście dębu śliczne, chociaż bez cieniowania.
    Nici na dużej cewce to Iris Ariadny? Kupiłam kiedyś jeden odcień pomarańczu do kilkakrotnego składania – do frywolitek. Jak się wybiorę do Nowego Targu to ci mogę sprawdzić cenę i kolory, bo nie pamiętam. A hafciarka kiedyś mnie bardzo interesowała, ale doszłam do wniosku, że moje umiejętności komputerowe oraz językowe wykluczają wszelkie próby uczenia się samodzielnego projektowania wzorów, a na tym by mi najbardziej zależało. Nawet Corela jakoś opanować nie umiem, a do lasera by mi się przydał…


  3. no cóż… słów brak :) bardzo mi do Ciebie hafty pasują. I staram się gasić w sobie zawsze to uczucie, ale jednak chyba Ci zazdroszczę. ;) A nie myślałaś, żeby spróbować sama stworzyć wzór? Co prawda nie mam bladego pojęcia, jak to się robi (pewnie jakiś konkretny program jest potrzebny) i czy jest bardzo trudne (pewnie trzeba mieć coś wspólnego z grafiką), ale ja chyba bym nie odpuściła i chciała wszystko robić od początku :)


  4. gekon jest boski! zdolniacha! :-)


  5. No proszę, nie wiedziałam, że maszyny do haftu można sobie nabyć do domu :). Myślałam, że robią tylko takie na użytek przemysłowy :).
    Igłą i ręką nie osiągnęłoby się takich ciekawych efektów w szybkim tempie, to pewne. Zawsze lubiłam haftować (w ostatnich latach tylko krzyżykami więc maksymalnie prostym ściegiem…), ale obecnie zwyczajnie nie mam na to czasu. Ale już będę miała, to zabiorę się za haftowanie obrusa ;).
    Stale odwiedzam Twój blog (a raczej oglądam go w czytniku, jak i wszystkie inne moje ulubione) i z przyjemnością śledzę zmiany w podejściu do ciuchów. Jak wspominam pierwsze zestawy – vintage kiecki z poliestru – łezka się w oku kręci, bo przecież ja także przeżywałam etap fascynacji takimi strojami. A teraz? A teraz to sama już nie wiem, ale ponad 10 kiecek ucieszyło koleżankę, która z vintage chyba się nie wyleczy :).
    Czekam na kolejne twory i pozdrawiam!


  6. Naszywki, z tego co się orientuję, można robić na folii rozpuszczalnej w wodzie, ale szczerze mówiąc sama jeszcze tego nie testowałam :P


  7. Piękne, rewelacyjne po prostu.


  8. Rewelacyjnie to wygląda :)


  9. Piękne aplikacje :)


  10. @ladyberona – Tutaj bardziej niż umiejętności liczy się cierpliwość i pomysł, bo sama obsługa nie wymaga manualnej sprawności, tak jak przy ręcznym hafcie.

    @DorARTthea – Też mi się te dębowe podobają, świetnie wyszły. Tak, te duże nici to Ariadna, które kupiłam kiedyś dawno, bo myślałam, że sie nadają do robienia ozdobnych ściegów na zwykłej maszynie – nie nadawały się ;) Ale teraz będą sie nadawać, więc może zużyję. Ale jednak wygląda na to, że nici Madeira znacznie lepsze, więc raczej przy nich zostanę. Dziękuję za propozycję.

    @Anna Szyzsa – Jak najbardziej myślałam i będe próbować, ale właśnie to oprogramowanie działa tylko pod Windowsem, a ja Windwosa nie mam, więc muszę się zastanowić, jak to rozwiązać. Jednak nie spodziewam się, żebym samodzielnie jakieś wspaniałe rzeczy stworzyła, bo najpierw trzeba zaprojektować/narysować sam obrazek, jak to ma wyglądać, a do tego to trzeba mieć jednak talent plastyczny, którego mi poskąpiono. Nie mniej jednak próbować będę.

    @Lena – Dziękuję :) Tylko dla porządku przypomnę/wyjaśnię – to nie mój projekt,

    @Karo – No cóź – lubiłam te sukienki ze względu na krój zwykle, teraz mogę sobie uszyć podobne z lepszych tkanin. A domowych hafciarek jest wiele modeli, ceny zaczynają się już od 2500zł. Taki gekon na przykład wyszywa się na maszynie około godziny, ale mojej pracy było powiedzmy w tym 15 minut, włączając w to nakładnie podkładu na tamborek, ustawianie maszyny i zmienianie kolorów nici.

    @Gosia – Te tutaj są zrobione na specjalnej foli do naszywek, która miała się niby wydzierać, ale jak widać, wydzieranie uszkodziło haft. Folię rozpuszczalną będę próbować na pewno.

    @ania – Dziękuję.

    @mala100gosia – Dziękuję.

    @Isabel Drafts – Dziękuję.


  11. Heh odświeżyłaś mi pamięć właśnie… bo te folie rozpuszczalne to też sa różne rodzaje. Ja z hafciarką dostałam taką cieniutką i ona jest do tego żeby na ręczniki i włochate tkaniny położyć. A w embroidery.pl kupiłam też taką folię do naszywek (grubsza) – oczywiście pół roku minęło, a ja jeszcze nie przetestowałam jej :D


  12. Po pierwsze gratuluje zakupu i zycze samych udanych projektow (co jak widze juz sie dzieje) :)
    Hafty sa zachwycajace i daja nieograniczone (tak mi sie wydaje) mozliwosci dekoracji. Jestem teraz tyglem uczuc – od podziwu do tych dziel, przez ciekawosc jak to dziala, po malo chlubna (acz niezbyt intesyna) zazdrosc :)
    Chyba najbardziej podoba mi sie smok (szkoda, ze taki maly) oraz plakietka z bluszczem. Teraz tylko jakis elf musi powstac :D
    Pozdrawiam,
    Mag


  13. Od kiedy mam hafciarkę życie jest bardziej kolorowe :) Moja to Husqvarna H600e.

    http://www.gunold.pl/scripts/clsAIWeb.html

    Tutaj kupuję akcesoria do haftu :) są spraye i jest folia też.
    Pozdrawiam :)


  14. Bluszczowa plakietka przeurocza! Jak z LotR!

    No i dzięki tej maszynie stałaś się posiadaczką wyjątkowych i jedynych w swoim rodzaju nocnych lampek :D Zazdroszczę!


  15. @Gosia – Ja właśnie tą do naszywek użyłam – nie wydziera się zbyt łatwo i właśnie uszkodziła mi haft na gekonie. I to nie jest rozpuszczalne. Rozpuszczalną mam właśnie i nie wiem, czy to jest ta na wierzch, czy taka pod spód, ale właśnie użyłam jej podwójnej warstwy jako stablilizatora i nieźle wyszło.

    @Mag-ik – Więcej smoków będzie, większych i fajniejszych, mam też w planach gryfy, feniksy i syreny. Ale jak się znajdują elfy to tylko typu fairy – mnóstwo tego jest. Może skombinuję coś sama.

    @Beata – Powiedz koniecznie jak się tam kupuje, bo jakoś nie rozumiem? Piszesz maila z zamówieniem?

    @Vintage Cat – Dziękuję bardzo!


  16. Przepiekne ubrania i hafty. gratuluję wyróżnienia w konkursie Tobie, a sobie radości, że trafiłam do elfiego światu :)
    Zastanawiałam się co to za MASZYNA, bo od jakiegoś czasu kusi mnie domowa „hafciarka”
    A tu proszę z recenzją :)
    Ach. Pozdrawiam serdecznie


  17. @Maryś – Nie dziwię się, że kusi, mnie tak kusiła, że aż kupiłam :)


  18. Maszynę masz nie ziemską ile za nią dałaś jak można wiedzieć lub jaki jest to model??

Odpowiedz.