Atena czy Afrodyta?

Autor 24 maja 2009

Bywa, że kobieta zadaje sobie to pytanie. Ja byłam dzieckiem tak zwanym „szczególnie uzdolnionym”, z najlepszymi ocenami w szkole, wygrywającym liczne konkursy, nagminnie badanym przez psychologów testami inteligencji. Rodzice chwalili się więc swoją córeczką i ciągle słyszałam „Jaka ta Ania mądra!”, ale raczej nieczęsto „Jaka ta Ania ładna!”. Nie żebym była dzieckiem szpetnym, ale przy moich „osiągnięciach naukowych” moja ewentualna uroda traciła na znaczeniu. Kiedy sprawy wyglądu zaczęły być istotne dla mnie samej też traktowano to w moim otoczeniu z przymrużeniem oka. Trudno było dla kolegów i koleżanek wyjść z roli prymuski i stać się równą im nastolatką. Chyba mi się to nie udało przed dorosłością.

Ale i w dorosłym świecie taki konflikt może zaistnieć, a może raczej odwrotny. Często spotykałam się z opinią, że jeśli kobieta będzie zbyt ładna, nikt nie będzie zwracał uwagi na jej profesjonalizm, otwarty umysł, zdolności. Ciężko być jednocześnie Ateną i Afrodytą. Ja ciągle staram się to łączyć i czuję, że dobrze mi idzie, ale czasami też zastanawiam się, co bym zrobiła, gdybym przed rozpoczęciem życia musiała wybierać rolę. A Wy, kim byście wolały być, gdyby trzeba było wybierać?

Powyższe rozważania sponsoruje moja suknia a’la grecka bogini. Kolor może nieco ją wypycha z konwencji, ale winogrona w uszach wpychają z powrotem.

Elementy stroju;

Gdzie: na proszony obiad (my prosiliśmy :) )

O autorze

I'm friend of elves.

Komentarze

39 komentarzy na “Atena czy Afrodyta?”


  1. Suknia jeszcze ładniejsza niż poprzednia. Szalejesz siostra! Prześliczny krój, pomimo, że taka długa:)
    Też się cieszę, że to nie ja musiałam podejmować decyzję. Chociaż z Ateny to ja chyba dużo nie mam ;p


  2. Piękna suknia! I jeśli ta prezentowana w poprzednim wpisie budziła kontrowersje związane z tym, co eksponowane, a co ukryte, to ta nie powinna. Co nie znaczy, że niebieska mi się nie podoba. Ta jednak podoba mi się baaardzo. Zwłaszcza te gumki w talii i powstające dzięki nim \zbluzowanie\ powyżej, które chyba właśnie jest sprawcą \greckości\. I materiał wydaje się przefajny. Świetnie się układa. A że czerwone mnie ostatnio przyciąga, moje oczy czują się w pełni ukontentowane :) Odkryciem ostatnim jest dla mnie połączenie błękitu (np. w wersji jeansowej sukienki) z wyrazistą czerwienią.

    Bardzo lubię Twojego bloga. Myślę, że sprawa wyglądu, raczej nie przesłania innych zainteresowań i przymiotów kobiety w tym, jak jest ona odbierana, dopóki nie przesłania świata jej samej. Takie już trudne kobiece zadanie: i być, i wyglądać i jeszcze do tego umieć zapomnieć o wyglądaniu.


  3. Sukienka jest przepiękna. Bardzo Ci do twarzy w takich prostych stylizacjach ( bez koronek , które mam wrażenie Cię postarzają ) i w tym gorrrącym kolorze też Ci uroczo :D


  4. ha,ha……no ja już się nie rozdwoję,od dawna jestem Afrodytą i Ateną zarazem :))
    suknia jest cudowna,świetnie podkreśla kobiece atrybuty!


  5. Świetna ta suknia!


  6. Twojego bloga śledzę od pewnego czasu i im więcej go na nim spędzam, tym pilniej wypatruję nowych notek (no i Ciebie na ulicach Krakowa :-), ale dopiero teraz zdecydowałam się przemówić – to chyba ta czerwona sukienka mnie ośmieliła ;-) Piękna! Idealnie pasuje do Twojej figury i do Ciebie w ogóle, o czym pewnie widząc zdjęcia, swoje odbicie w lustrze czy oczach innych sama możesz się przekonałaś.

    Starożytna Grecja? Chyba raczej Olympia, i to ta paryska :-P Gdyby jednak taki Czerwony Młyn znalazł swój odpowiednik na Bałkanach… Tak raczej mi się to kojarzy – helleńskie wydanie Moulin Rouge.

    Co do pytania z treści posta – w szkole podstawowej na historii w którejś z początkowych klas, chyba czwartej, inscenizowaliśmy krótkie skecze w przebraniach bogów olimpijskich. Dostała mi się rola Ateny właśnie, a że również należałam do dzieci \zdolniejszych\, wymyślałam rymowanki dla siebie i pozostałych \aktorów\ z mojej trupy, stąd też je mniej-więcej pamiętam (a obecnie studiuję…) i tak na przykład moja rola zaczynała się od słów \Jestem Atena – mądrości antena\ ;-D Nie przypominam sobie, żebym jakoś szczególnie marzyła o byciu księżniczką, ale masz rację – gdy masz 12 lat, wolno Ci być albo ładną, albo mądrą. Później niewiele się zmienia.

    No, to się byłam rozpisałam. Taki słowotok i lekką dezynwolturę mogę tłumaczyć nie tylko wrodzoną gadatliwością, ale także przeogromną do Ciebie sympatią, która gwałtownie wzrosła zwłaszcza wtedy, gdy okazało się, że nie tylko mój mężczyzna wpadł na pomysł, by nadać swojej ukochanej miano Myszy z piekieł. Długie komentarze na blogach są passe, stąd proszę o wybaczenie ;-) i pozdrawiam.


  7. Zaniemówiłam! Wyglądasz tak zjawiskowo, że zapiera dech w piersiach!
    Nie wiem jaki byłby mój wybór i mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała przed nim stanąć.


  8. Triumf Kobiecości Absolutnej.I jak zwykle królewska postawa.Pięknie


  9. Po prostu muszę dać upust swojemu nieskrępowanemu entuzjazmowi. Dużo rzeczy podoba mi się na blogach (Twoim zresztą też), ale tym razem aż chce się powiedzieć ‚Wow!’. Wyglądasz imponująco, sukienka jest wspaniała! Z chęcią widziałabym taką na wieszaku u siebie.
    P.S. Atena, bo nie ma kobiet brzydkich, tylko źle ubrane. Ale opis dzieciństwa brzmi podejrzanie znajomo.


  10. bardzo i się podoba ta sukienka :) no i na pewno atena, a to z powodu charakternego wyrazu twarzy :)


  11. Dół sukienki mi urzekł, góra mniej. Nie lubie jak się coś „leje”. Ale to tylko moje zboczenie – do takiego wniosku dochodzę, kieidy popatrzę na sklepy, ulice i blogi.
    Atena czy Afordyta? Ja wybieram Atenę :] Urodę sie ma albo nie ma. Można poprawiać się fryzurą i makijażem, ale ja i tak uważam, że najważniejsze, żeby się sobie samej podobać. Mam za sobą pierwszy w życiu, krótki, bo krótki, okres, kiedy chciałam schudnąć, bo czułam sie starsznie zasiedziała i nie mieszczę się w zeszłoroczne ciuchy. Nie kupiłam sieciówki na maj i na uniwerek chadzam pieszo i po miesiącu humor mi się znacznie poprawił, kondycję mam lepszą, daje mi poczucie staysfacji fakt, że przynajmniej godzinę dziennie maszeruję. Waga ani drgnęła, ale mi jest lepiej ;) Czasami cuzję się brzydsza, czasami łądniejsza, ale to moje subiektywne odczucia, bo ludzie z zew. mówią, że wyglądam tak samo. Dobra, to się pomądrowałam… Pzodrowienia z Poznania :)

    P.S. A na dole mam wpisać z literek hasło „socratic” :D


  12. pięknie Ci w czerwieni… ten kolor Cię ożywia i to bardzo. wybieraj go częściej :)

    a co do dylematu Atena czy Afrodyta: chyba każda dziewczyna/kobieta chciałaby być jednocześnie postrzegana jako mądra i piękna. nieraz się to udaje… ale mam wrażenie, że niestety znacznie częściej nie da się połączyć tych dwóch ról. ale to niekoniecznie źle :) czasem lepiej gdy uroda nie przyćmiewa zdolności, szczególnie w przypadku tak szeroko panujących stereotypów.


  13. O matko!!! Piękna ta sukienka! Już pisałam wiele razy, że cudownie Ci w czerwieni :D


  14. Jak piękna suknia:)!!!! Sama taką bym chciała:) Goście waszego przyjęcia zapewne oniemieli jak Cię w niejzobaczyli !:)


  15. Kolejna zbieżność, ja też mam na imię Ania:-) 2 elfy i 2 Anie:-)
    Bardzo ładny dół sukni, ładnie Ci w tym odcieniu czerwieni.
    Ja już dawno poszłam swoją drogą, wybrałam spełnianie swoich pasji i specjalizowanie się w naukach humanistycznych, a swoje piękno staram się eksponować – cóż to bowiem jest piękno? Dla innych sterczące kości, dla innych błysk w oczach rozmówcy, który mówi Ci, że jesteś atrakcyjna, pomimo różnych braków.
    Pozdrawiam


  16. Pięknie wyglądasz w tej sukni, jest jak stworzona dla Ciebie!were


  17. Łał…Nie mogę wyjść z zachwytu :D Suknia piękna, ślicznie na Tobie leży, wręcz idealnie, a te kolczyki winogrona rozwalają mnie! Też chcę takie :D

    A co do pytania postawionego w tytule posta, to wiadomo, że lepiej być mądrą Ateną, niż głupią Afrodytą..A być mądrą Afrodytą to już szczyt marzeń :D
    Ja tam do głupich nigdy nie należałam, też byłam prymuską, ale cierpiałam za to na stereotyp blondynki..I nasłuchałam się w dzieciństwie „Blondyny są głuuuuupie!!”..


  18. Sukienka jest piękna i na Tobie prezentuje sie rewelacyjnie, wygladasz władczo i bosko:))
    A co do pytania- zdecydowanie lepiej być Ateną, bo zawsze można, posiłkując się mądrością i wiedzą poprawić ewentualne mankamenty urody (zreszta, która z nas ich nie ma;)i przestaja być one zauwazlne, a wyłacznie sama uroda obroni się tylko do momentu pierwszego wypowiedzianego zdania…a potem pustka


  19. gdybym miała wybierać, to złote jabłko powędrowałoby z pewnością do Ciebie! :)


  20. OMG! Sukienka piękna, ale absolutnie do butów na obcasie! Do rzemyków, do baletek, ale nie do ciężkich butów na obcasie, a takie spod fałd wystają!


  21. @Palka – Nie bądź taka skromna studentko! A z sukienkami, owszem, szaleję, choć ta akurat kupiłam prawie 2 miesiace temu, tylko czekałam na okazję odpowiednią.

    @Wierzycielka – Błękit z czerwienią to dla mnie dość egzotyczne połączenie, ale tak się ostatnio rozkręciłam z kolorami, że kto wie, może spróbuję. Masz rację – właśnie to zbluzowanie i wiązanie na ramionach nadają sukni smak „greckości”. Cieszę się, że Ci podoba mój blog, zapraszam jak najczęściej!

    @Mumin – Właśnie ostatnio coraz bardziej lubię takie proste formy. Proste acz imponujące.

    @gosia – Ja wierzę, pytanie bylo czysto teoretyczne…


  22. @Ania – Dziękuję.

    @Alka – Witaj! Ja lubię długie komentarze, więc i na przyszłość się nie krępuj. Tak, jak mówisz, albo mądra, albo piękna, i nawet jeśli nie ma się wątpliwości, że lepiej być mądrą, pragnienie bycia piękną pozostaje i może zmienić się w toksyczną tęsknotę. Pozdrawiam w solidarności piekielnych Mysz!

    @Gunia – Dziękuję. Na pewno nie będziesz musiała – tak sobie tylko pomyślalam, że, odpowiadając na to pytanie, można się o sobie trochę nauczyć.

    @Anuszka – A lamvak mówi, że się garbię…


  23. @life methodology – Niestety (dla Ciebie, nie dla mnie ;) ) sukienka jest vintage, więc taką samą trudno będzie znaleźć. W dużym stopniu zgadzam się z tą tezą, że sa tylko źle ubrane kobiety, ale oczywiście pewnie uwarunkowania również mogą oszpecić kobietę tak, że najlepsze stroje tego nie uratują.

    @mamalgosia – Masz na myśli, że ja – Atena czy Ty? Ja stanowczo bardziej Ateną się czuję…

    @Królewna – Jeśli o urodzie można powiedzieć, że „albo jest, albo nie”, to czy podobnie można rzec o inteligencji? To jest na pewno trudna sprawa, na ile oba te walory otrzymujemy z góry, a na ile wypracowywujemy je w ciągu życia.

    @blu – Taki mam zamiar – uwielbiam czerwień.


  24. @Bastet – Dziękuję.

    @Isabelle – Być może, ale dobrze się maskowali ;)

    @anja – Prawda, piekno też jest subiektywne i podlega modom. To co dziś jest uznawane za piękne, jakiś czas temu mogłoby uchodzić za wstrętne.

    @styledigger – Dziekuję, zgadzam się ;) were?


  25. @Madzia – Teraz można już kupić znacznie fajniejsze – lżejsze i z listkami. Widziałam w Krakowie na Floriańskiej.

    @Karolina – Tak, przmijalność urody to jej największa slabość.

    @Kokarda – Pięknie dziękuję!

    @Aziya – Suknia wymaga butów na obcasie, bo jest bardzo długa, a w dodatku bardzo chciałam do niej nosić czerwone buty. Gladiatorki byłyby bliskie konwencji, ale ja ich nie lubię. W skrócie – założyłam najbardziej pasujące buty, jakie miałam.


  26. Boże! jaka piękna suknia!


  27. Teraz tak jeszcze myślę, co to tak włąściwie jest uroda. Bo różnym ludziom się różne rzeczy podobają, więc trduno stwierdzić, że ktoś nie ma całkowicie urody. Myślę, że nie mozna tak powiedzieć. Więc moja wcześniejszą wypowiedź chyba należało by czytać tak \ albo się ma magazynową urodę i taką, która podoba się większości albo się nie ma takiej\. Bo jakąś się zawsze ma. Ja magazynowej nie mam i nigdy mieć nie będę, chociażby przez pamiątki po trądziku, ale myślę sobie, że jakąś urodę jednak mam, skoro się sobie podobam ;)


  28. suknia jest świetna i Ci bardzo pasuje. Kolor i krój. Ja bym postawiła na gładką bieliznę, bo przy tym lejącym materiale, niestety się odciskają pionowe cięcia stanika, ale rozumiem, że z takimi atrybutami nie jest łatwo wybierać.
    gratuluję.
    jeśli obiad był proszony do domu, lepiej byłoby chyba boso.


  29. Sukienka jest piękna i „fasonistycznie”,i kolorystycznie,a Tobie doskonale w czerwonym.
    Jeśli chodzi o Atenę i Afrodytę, osobiście wolalabym być hybrydą złożoną z obu pań-uroda bez mózgu nudzi śmiertelnie(postronnych),a mózg absolutnie bez urody bywa bardzo bolesny (dla właściciela).


  30. Suknia jest wspaniała – wspaniały kolor, wspaniały krój, wspaniała długość – a Ty wyglądasz w niej olśniewająco.


  31. Ojeżukolczaszty. Piękna ta suknia. Doskonale do Ciebie pasuje. I kolor, i fason – no po prostu miód malina, jak mawia mój tata. Aha, i jeszcze coś ci szczerze wyznam, ale się nie pogniewaj (wiesz, że ja z zasady lubię informatyków i mam do Ciebie słabość) – cieszę się, że zmieniłaś odcień szminki.
    A odpowiadając na pytanie z tytułu: Atena. Zdecydowanie. Oddam całą swoją wewnętrzną Afrodytę za bonusową porcję Ateny.


  32. Bardzo mi się podoba ta sukienka:) A jeśli chodzi o Atenę i Afrodytę, ja to bym wolała być jedną z Charyt. Może mniej to ambitne, ale chyba wolę pić wino i tańczyć z Dionizosem niż stać na posągach tak samotnie:) Pozdrawiam


  33. @Asia – Dziękuję.

    @Królewna – Słusznie. O mojej urodzie też trudno powiedzieć, że magazynowa, ale jestem z siebie ogólnie zadowolona i nie czuję zazdrości wobec modelek.

    @merri – Masz rację, wybór w kwestii staników jest niewielki. Szybko pozbyłam się butów, bo nieporęcznie było mi się w nich krzątać, ale wtedy nadeptywałam sobie suknię cały czas.

    @Agata Natalia – Pewnie, że każdy chciałby i to i to. I zapewne większość z nas ma po trochę z obu.


  34. @allegra_walker – Dziękuję.

    @morven – Nie podobała Ci się czerwona szminka? Ta jest fioletowa, taka jak na przykład tu: http://elfka.pl/?p=1335 lub tu: http://elfka.pl/?p=1467 Mi się wydaje trochę za ciemna, ale wybrałam ją ze względu na winogrona. Jednak wciąż najbardziej lubię czerwoną i taką bardzo zbliżoną do naturalnego koloru ust, tylko do poprawienia konturu.

    @Anduina – Ciekawy punkt widzenia.


  35. Ani nie Atena, ani też Afrodyta… Raczej trzecioplanowa rola w horrorze lub reklamie społecznej zachęcającej do oddawania krwi…


  36. trochę zamuliłam z komentarzem, bo chciałam najpierw przeczytać co inni napiszą no i zastanowić się nad własnym. po pierwsze – i piszę to bez namysłu – ta suknia jest stworzona dla Ciebie, świetnie w niej wyglądasz!!!
    a po drugie – eh, ciężka sprawa. też dorastałam w cieniu ateny (będąc na dodatek dzieckiem smutnym, brzydkim i nietowarzyskim) i kiedy nagle około 15 wiosny życia okazało się, że z afrodytą też mam do czynienia byłam strasznie zaszokowana ;)
    tak na poważnie(j), to myślę, że tytułowe pytanie zostało źle postawione. prawdziwe piękno rodzi się w sercu – jeśli jest powierzchowne, to można mówić tylko o urodzie. i wydaje mi się, że ładnym kobietom jest mimo wszystko trudniej, chociażby dlatego, że uroda szybko przemija i pozostaje tylko tęsknota za nią wspomagana, jakże często, egotyzmem najśliczniejszej księżniczki.
    jeśli jednak muszę wybierać, to stawiam na afrodytę – zawsze uczucia przed rozsądkiem :)


  37. Na tej fotce widzę Afrodytę o wejrzeniu Ateny…
    Zawsze chciałam być taką kobietą…

    Suknia stworzona dla Ciebie…


  38. Super wyglądasz, druga fotka najlepsza.


  39. @Zbyszek – W sensie, że ja? Cóż, chętnie bym w życiu doświadczyła obu takich ról.

    @cudak – Tak masz, że uczucia dominują u Ciebie? Ja jestem rozsądna aż do bólu, czasem aż mi przykro, że nie mogę się zdobyć na żadne spontaniczne działania. Nie wiem skąd mi się to wzięło, ale prawdopodobnie przez wykształcenie. W instytucie, który mnie edukował panował kult logiki, zresztą w ogóle w środowisku informatycznym tak jest.

    @Tara – Dziękuję.

    @verde – Też, mi też ta druga się szalenie podoba, dodałam tą pierwszą, żeby było widać suknię również w bezruchu.

Odpowiedz.